Kiedy trener to za mało. Czym różni się behawiorysta od szkoleniowca?
Większość właścicieli psów, kiedy pojawia się problem, robi to samo. Wpisuje w Google "szkolenie psów Warszawa", dzwoni do pierwszej osoby z dobrymi opiniami i umawia się na zajęcia. To logiczne. To oczywiste. I bardzo często to właściwa decyzja.
Ale nie zawsze.
Jest pewna kategoria problemów, przy których dobry szkoleniowiec zrobi wszystko co może i efekty będą mizerne. Nie dlatego, że jest złym specjalistą. Dlatego, że to nie jest jego działka. I żeby to zrozumieć, trzeba najpierw zrozumieć, czym te dwa zawody różnią się od siebie.
Szkoleniowiec uczy psa, co robić. Behawiorysta rozumie, dlaczego pies robi to, co robi.
To nie jest rozróżnienie dla purystów. To fundamentalna różnica, która w praktyce oznacza zupełnie inny zakres pracy, inne narzędzia i inne wyniki.
Szkoleniowiec pracuje z zachowaniem. Uczy psa siadu, zostawania, chodzenia przy nodze, przychodzenia na wołanie. Pracuje nad posłuszeństwem, buduje komunikację między psem a właścicielem, pomaga w socjalizacji szczeniąt. To nieoceniona praca i zdecydowana większość psów, które chodzą na zajęcia, właśnie tego potrzebuje.
Behawiorysta wchodzi tam, gdzie za zachowaniem stoi coś głębszego. Jego praca zaczyna się od pytania nie "co pies robi" ale "dlaczego to robi". Co czuje w tej sytuacji. Jakie ma skojarzenia. Czy za tym, co wygląda jak upór albo złośliwość, nie stoi lęk, ból, trauma albo zaburzenie, które wymaga zupełnie innego podejścia niż seria treningów.
Skąd wiesz, że potrzebujesz behawiorysty, nie szkoleniowca?
Jest kilka sygnałów, które powinny cię skierować w stronę specjalisty od zachowania, a nie trenera posłuszeństwa.
Pierwszy: pies był u szkoleniowca, robił postępy na zajęciach, a w domu albo na spacerze zachowuje się tak samo jak przed szkoleniem. To klasyczny objaw tego, że problem leży głębiej niż w braku znajomości komend. Pies może doskonale siedzieć na komendę i jednocześnie reagować agresją na inne psy, bo te dwie rzeczy nie mają ze sobą nic wspólnego.
Drugi: pies reaguje w sposób, który trudno kontrolować w sytuacjach stresowych. Szczeka, rzuca się, drży, niszczy mieszkanie pod nieobecność właściciela, nie je poza domem, nie daje się dotknąć obcym. To nie są kwestie posłuszeństwa. To są kwestie emocjonalne, które wymagają diagnozy behawioralnej.
Trzeci: zachowanie pojawiło się nagle, bez wyraźnej przyczyny, u psa, który wcześniej nie sprawiał problemów. Nagłe zmiany w zachowaniu to zawsze sygnał alarmowy, bo mogą mieć podłoże medyczne. Dobry behawiorysta w pierwszej kolejności wykluczy ból i chorobę zanim w ogóle zacznie pracować z samym zachowaniem.
Czwarty: pies był przez kogoś skrzywdzony, ma za sobą trudną historię, trafił do ciebie z adopcji i bagażem, którego nie znasz. W takich przypadkach standardowe metody szkoleniowe mogą nie tylko nie pomagać, ale aktywnie pogłębiać problem.
Czy to znaczy, że szkoleniowiec jest gorszy?
Absolutnie nie. To zupełnie różne specjalizacje i świetnie ze sobą współpracują. Wielu behawiorystów pracuje równolegle ze szkoleniowcami, bo po przepracowaniu emocjonalnego podłoża problemu pies i tak potrzebuje nauki konkretnych zachowań. Jeden do drugiego nie jest alternatywą. Jeden uzupełnia drugiego.
Problem polega na tym, że w Polsce większość właścicieli nie wie, że behawiorysta w ogóle istnieje jako odrębny zawód. Słyszeli o trenerach, o kursach posłuszeństwa, może o psiej psychologii jako modnym słowie. Ale certyfikowany specjalista od zachowania zwierząt, z prawdziwym wykształceniem i udokumentowaną wiedzą, to wciąż biała plama na mapie świadomości polskich właścicieli psów.
I właśnie dlatego powstaje behave.com.pl. Platforma, która połączy właścicieli psów z certyfikowanymi behawiorystami w Polsce w prosty, przejrzysty sposób. Bez szukania po znajomych, bez weryfikowania kwalifikacji na własną rękę, bez zastanawiania się czy trafisz na kogoś, kto naprawdę wie co robi. Dołącz do listy oczekujących na behave.com.pl i bądź pierwszym, który skorzysta.
.png)
.png)
Komentarze
Prześlij komentarz